Spacerując wczoraj po lesie, zatęskniłem za śniegiem. Tak wiem, zima dopiero co ustępuje wiośnie. Jeszce pamiętam dokuczające mi niedawno zimno. Skostniałe wspomnienie, powoli rozgrzewa wesołe kwietniowe słońce. Jednak szeleszcząc po pamiętających ubiegłoroczną jesień liściach, poczułem tęsknotę ze nieskazitelną bielą świeżego śniegu. Wyobrażałem sobie (wczoraj, wciąż jeszcze…) nagi, pozbawiony liści las zasypany sypkim, trzeszczącym pod nogami puchem.
Za chwilę las zgęstnieje, wybuchnie zielenią i zacznie oddychać. Wiosenny deszcz szumieć będzie w konarach, dudnił o liście. Drzewa zaczną kołysać się w wietrzne dni.
A ja zatęskniłem za śpiącym, odludnym, białym lasem. Za zimową ciszą.
————————————————————-
Zapraszam do wysłuchania White, improwizacji na białych klawiszach.